Wilno, Vilnius (Litwa, Lithuania)
Flag - Klick !

 
zdjęcia: Lidka & Krzysztof
Wilno w trzy dni - Lidka & Krzysztof
Zapewne nieprędko byśmy się tam wybrali gdyby nie nasz syn, który po wyprawie harcerskiej w Święto Niepodległości w 2001 roku zakochał się w tym mieście. Powtórzył ten wyjazd za kilka miesięcy z kolegami ze szkoły. Zachęceni jego przykładem wybraliśmy się do Wilna w okolicach Bożego Ciała. Zdecydowaliśmy się na wyjazd samochodem, gdyż bezpośredni pociąg jeździ tam wahadłowo, co drugi dzień, a i podróż trwa dłużej niż samochodem. Granicę bez żadnych kłopotów przekroczyliśmy w Ogrodnikach. Tam też wykupuje się obowiązkowe na Litwie ubezpieczenie samochodu. Zwiedzanie zaczęliśmy od Druskiennik, słynnej miejscowości sanatoryjnej. Druskienniki są bardzo rozlegle Jest tam mnóstwo sanatoriów, częściowo przedwojennych oraz piękne tereny spacerowe. Trochę nas tylko zdziwił mały ruch.Było pustawo i sennie. Kołom południa ruszyliśmy do Wilna mijając po drodze przepiękne lasy. Zatrzymaliśmy się w Wilnie w dzielnicy Zwierzyniec w części gęsto zamieszkałej przez Polaków. Ta dzielnica wygląda tak jakby czas się zatrzymał. Drewniane niskie, najwyżej piętrowe domki i peonie w ogródkach, a tuż za rzeką tętniące ruchem śródmieście. Zostawiliśmy samochód i pieszo poszliśmy przez rzekę w stronę Starego Miasta. Główna ulica Giedymina z pięknymi sklepami i knajpkami zaprowadziła nas do Katedry. Na zwiedzanie było już za późno, więc poszliśmy dalej na Stare Miasto. Włóczyliśmy się oczarowani przez parę godzin wstępując w między czasie na kolację i oczywiście miejscowe piwo. Nasza rada - żeby coś zjeść to lepiej znaleźć coś w bocznych uliczkach - lepsza atmosfera w knajpkach, smaczniejsze jedzenie, a i krócej się czeka na podanie.
Następnego dnia zaopatrzywszy się w Polskiej Księgarni w znakomity przewodnik Tomasza Venclowy, rozpoczęliśmy zwiedzanie. Stare Wilno dźwiga się powoli z zaniedbań i zniszczeń poprzednich czasów. Jest to miasto przepięknych kościołów, które jeszcze niedawno służyły zupełnie innym niż sakralne celom. Nie wszystko jest jeszcze odrestaurowane, ale to, co jest zapiera dech swym pięknem. Zwiedziliśmy Katedrę, ruiny zamku Giedymina, Kościół Św. Anny, dom Mickiewicza Uniwersytet i wiele innych zabytków. Dotarliśmy też do potwornie zniszczonego klasztoru Bazylianów z celą Konrada. W celi jest teraz obdrapana sala koncertowa szkoły muzycznej, w poprzednim okresie była tam szkoła dla traktorzystów. Tak! szkoła dla traktorzystów w samym centrum Wilna. Doszliśmy w końcu do Ostrej Bramy i mieliśmy okazję uczestniczyć przed cudownym obrazem w Mszy Świętej z grupą Polskich Harcerzy. Potem kościół Św. Ducha z obrazem Chrystusa Miłosiernego. Uwaga tutaj msze są tylko po polsku w przeciwieństwie do Katedry gdzie msze są tylko w języku litewskim. Wieczorem wróciliśmy na kwaterę trolejbusem, które do późnej godziny kursują, co 15 min.
Następny dzień to Antokol. Kościół Św. Piotra i Pawła perła na skalę europejską pełna stiuków. Odwiedziliśmy też położony na wzgórzach cmentarz Antokolski, a na nim groby polskich żołnierzy z wojny 1920 r. Obejrzeliśmy ruinę tego, co pozostało z pałacu Sapiechów i pojechaliśmy na Rossę. Cmentarze wileńskie to poglądowa lekcja naszej historii. Po południu obejrzeliśmy północne dzielnice Wilna i przepięknie wijącą się drogą wzdłuż Wilii wróciliśmy na kwaterę.
Dzień trzeci i ostatni. No i czas było rozstać się z Wilnem. W drodze powrotnej przejechaliśmy przez Troki, gdzie na wyspie na jeziorze jest odbudowany zamek Książąt Litewskich oraz przepiękne chatki Karaimów. Po drugiej stronie jeziora można obejrzeć pałach Tyszkiewiczów w odbudowie. Dalej przejazd bocznymi drogami przez urokliwe litewskie wiejskie krajobrazy do granicy i Polski.

Powrót | Back